Najlepsza rada treningowa dla każdego zawodnika, sportowca i dla każdego sportu

Czy w ogóle może istnieć coś takiego jak najlepsza rada treningowa dla każdego? Brzmi troszkę prowokacyjnie i zdawać by się mogło, że to jedynie próba zagonienia grubego zwierza do lasu mojego bloga, gdzie drzewa wyściełane literami będą dumnie witać przybyłych gromkimi słowami.

Gdyby ktoś przecież odkrył takiego świętego Grala, to jego tantiemy zaczęły by przerastać liczbę jego szarych komórek, a w sprzeczce o prymarność ilości nad jakością, mogła by wywiązać się kłótnia pomiędzy idealizmem, a realizmem obranym w umowne dolary.

Gdybym jednak miał dać jedną radę treningową, która przyczyni się do postępów na lat wiele, to powiedziałbym, by nic nie robić, nie trenować, obijać się. Ale tylko wówczas, jeśli przynosiłoby to zamierzony skutek w postaci progresji, czyli poprawy trenowanego elementu, lub tego, na którym nam zależy. Ot tak. Zalecałbym trenowanie jak najmniej, by uzyskać efekt.

Ale jak to? Ano tak to 🙂 Jeśli zależy nam nie tylko na treningu dla samego treningu,  to zależy nam też na adaptacji i takim bodźcu dla naszego organizmu, umysłu, by bodziec wywołał zmianę. To że ktoś ciężko trenuje nie oznacza jeszcze, ze będzie miał zamierzone efekty. Najważniejszy jest trening mądry. A zatem jeśli nic nie robisz, a masz postępy w tym co chcesz, to nic nie rób, dopóty te postępy są. Jest to oczywiście celowe przerysowanie, ale obrazuje taką sytuację, gdy ktoś wraca do treningu po miesięcznych wakacjach i zastanawia się, jak to jest, że lepiej się czuje na treningu po przerwie, niż przed. A przecież przed tak ciężko i intensywnie trenował.

Zawsze oczywiście istnieje pokusa, by przyśpieszyć efekt. I to jest normalne. Czasem zwyczajnie ma to sens. Ale też warto przekalkulować, na ile to będzie miało sens w procesie długofalowym. Chęć przeskoczenia kilku etapów, przyśpieszenia efektów, bycia szybciej u szczytu zawsze jest kusząca. Zamiast ciężej trenować, warto zadbać o regenerację sił psychicznych i fizycznych. Dzięki temu będziemy mogli szybciej pokonywać kolejne schody do mistrzostwa, lub do swoich wyznaczonych celów.

Trening amatora nigdy nie może być wzorowany na treningu zawodowca!

Zawodowcy muszą szukać dużo bardziej zaawansowanych środków treningowych by pobudzić organizm do zmiany.

W tym krótkim wpisie przemycają się takie idee jak brak pewności siebie i ambicja, które bardzo często pchają na manowce – im więcej, tym lepiej. Bardzo często zawodnicy, którzy nie mają pewności siebie, muszą trenować do upadłego,  by poczuć, że są przygotowani. Mentalnie czują się, że zrobili wszystko. Czasem jest to dla nich ważniejsze, niż przygotowanie fizyczne. Oni muszą uwierzyć, że teraz im się należy wygrana. To ich buduje. Niestety są też narażeni dużo częściej na przetrenowanie, stagnację i zmienność losów treningowych.

Drugim typem są ci ambitni, choć te dwa typy mogą się przenikać. Są typy pracusiów, których nie wyrzucisz z Klubu. Będą pracować ciężko na swój sukces. Ich trzeba czasem ściągnąć lejcami, by nie parli zbyt szybko przed siebie nie czynili spustoszeń w swoim ciele i umyśle.

Powtarzając radę z tego wpisu: trenuj tylko tyle, by dać organizmowi możliwość do wzrostu. Nadmierny bodziec, jak i niedostateczny bodziec nie są właściwe. Pierwszy nie powoduje zmian, drugi szybko rzuca na w piekło stagnacji, wypalenia i frustracji.

Jeśli masz zastój treningowy, to najpierw spróbuj zmniejszyć obciążenia treningowe, zamiast sobie dorzucać kolejne. Zwykle nie jest to problem “za mało trenuję”, ale za dużo, lub niewłaściwie.

Obecnie w dobie internetów i podglądania rzygających zawodników w konkurencji na odległość, rodzi się idea, że im więcej tym lepiej. Niestety nie. Więcej nie znaczy lepiej. Nim zacznie się zwiększać objętość treningową, nim zacznie się sięgać po formę życia, trzeba przejść lata adaptacji organizmu do wysiłku. Forma życia będzie budowana na podstawie kolejnych szczebli, jakie buduje się w karierze zawodnika. Proces taki jest procesem wieloletnim, a nie krótkookresowym.

I tu się rozpoczyna droga trenera, który powinien uczyć zawodnika właściwego podejścia do treningu, rozumienia jego procesów, rozumienia siebie, własnej emocjonalności i zachęcania go, do mądrego kontektu z sobą i procesem treningowym.